blogerzyradza
Jakiś czas temu wzięłam udział w akcji „Blogerzy radzą” u Marysi z fullofideas.pl

Prosiła o odpowiedź na 3 pytania:

1. Twój sprawdzony sposób na utrzymanie dyscypliny.
2. Jak radzisz sobie na zajęciach w małej sali?
3. Jakie są Twoim zdaniem najlepsze, sprawdzone piosenki na występ?

Odpowiedzi pojawiły się już na fullofideas.pl, ale gdyby ktoś miał ochotę przeczytać je u mnie, zapraszam.

1. Twój sprawdzony sposób na utrzymanie dyscypliny.

Jeżeli tylko mam taką możliwość, korzystam z pomocy drugiego nauczyciela. Polecam wszystkim tym, którzy wchodzą do dzieci tylko na zajęcia z języka angielskiego i nie mają okazji dobrze poznać grupy – jeżeli tylko nauczyciel (albo na przykład pani, która pomaga nauczycielowi) może zostać, niech zostanie. Będziemy mieli szansę spokojnie przeprowadzić ciekawą lekcję, co znacząco wpłynie na utrzymanie dyscypliny.

Jest ciekawie – jest dyscyplina. Tak to już jest. Im fajniejszą lekcję przygotujemy, tym dzieciaki będą bardziej zaangażowane i grzeczniejsze (o czym również możecie przeczytać TU). Czy to 2,5-latek, czy 6-latek, będzie siedział jak zaczarowany, gdy wokół będzie się działo dużo fajnych rzeczy. Łapmy uwagę dzieci poprzez niecodzienne (bądź czasem bardzo codzienne) rekwizyty (różdżki, pudełka – mystery box czy Hungry Monster – patrz www.fullofideas.pl), magic eyes, wszelkie realia, zabawki, małe figurki – np. zwierząt schowane w pudełku z piaskiem, jedzenie ukryte pod ściereczką – jak najwięcej czegoś innego niż flashcards). Zmieniajmy pozycję i aktywności, żeby dzieci nie miały czasu się znudzić. W przedszkolu przyjmujemy zasadę, że ile dziecko ma lat, tyle powinno utrzymać swoją uwagę. 3 latek po 3 minutach ma już prawo się ‘wyłączyć’ i co za tym idzie – nudzić i rozrabiać. Tak więc należy pobudzać różne kanały sensoryczne, wprowadzać dużo ruchu i wykorzystywać metodę TPR.

Gdy przeszkadza hałas lub panuje lekkie rozprężenie mnie bardzo pomagają nasze hasła i odzewy, czyli wszelkie rymowanki, na które dzieci w określony sposób odpowiadają. Im prostsze, tym lepsze, np.:

Nauczyciel: 1, 2, 3 eyes on me! Dzieciaki: 1, 2, eyes on you!

Nauczyciel: Class! Dzieciaki w ten sam sposób: Yes! N: Claaass, class, class! D: Yeees, yes, yes!

Nauczyciel: Everybody listen to me! Please, be quiet!  Dzieci: 1, 2, 3!
Nauczyciel: Criss – cross applesauce! Dzieci: siadają po turecku na dywanie.

Ewentualnie dla starszaków: Criss-Cross Applesauce – Give your hands a clap – Criss-Cross Applesauce – Put them in your lap.

Jednak zdarza się tak, że mimo wysiłków, choćbyśmy zrobili najwspanialszą lekcję świata, powiedzieli wszystkie nasze rymowanki i wyszaleli się ruchowo za wszystkie czasy, znajduje się jakiś mały ktoś, kto ma akurat ochotę pogadać, jeszcze pobiegać, poszturchać… Na takich też mam sposób, zainspirowany wpisem Hani z bloga hangielski.blogspot.com, tylko uprościłam go maksymalnie. Mamy plakat z super bohaterami i wszystkie dzieci na początku lekcji zawsze nimi są. No… chyba, że przestają nimi być, wtedy przeklejam ich postać na planszę ze smutną minką. Ważne, aby po zajęciach znaleźć chwilkę na rozmowę z naszym urwisem, aby jego portrecik znów wrócił do grona superbohaterów.

Często zachętą jest także superfajna zabawa. Moim przedszkolnym dzieciom wystarczy „Walking, walking” z SSS, albo „Rock, scissors, paper”, również z SSS, albo wyliczamy sobie siedząc w kółeczku i trzymając dłonie na zakładkę „Eeney meeney miney moe. Catch a tiger by the toe. If he hollers let him go. Eeney meeney miney moe” (SSS). Ewentualnie szybka partyjka „Who took the cookie…” – przy czym cookie nie zawsze musi być cookie.

A gdy zdarzy się dzień, że cała grupa rozrabia i nie da się jej ogarnąć… wtedy odpuszczam i ratuję się książką (zawsze mam jakąś ze sobą). Książki mają magiczną moc wyciszania i uspokajania dzieci. Chociaż dzieciaki znają je czasem na pamięć – nie szkodzi – za każdym razem z taką samą ciekawością słuchają i oglądają. I jest cisza i spokój.. na 5 minut przynajmniej :).

 

 

2. Jak radzisz sobie na zajęciach w małej sali?

Mój pomysł na zajęcia w małej klasie? Mam to szczęście, że pracuję w dość dużych pomieszczeniach, ale często bywa w nich też dość dużo dzieci, więc wychodzę z założenia, że wszystko to, co mielibyśmy wykonywać poruszając się po klasie, robimy stojąc (starając się stać, oczywiście) w miejscu. Czasami przerabiam też wersje piosnek tak, że to co powinny robić dzieci, robią paluszki dzieci, stukając o dywan, a same dzieci siedzą w kręgu. Wspomniane już przeze mnie wcześniej  „Walking, walking” – często śpiewamy i gramy w rytm piosenki na perkusji – wyimaginowanymi pałeczkami.

Gdy potrzebujemy  trochę gimnastyki, połączonej z nauką, a mamy mało miejsca, świetnie sprawdza się piosenka do książki „From Head to Toe” Erica Carla, gdyż generalnie stoimy w miejscu, a cały czas się ruszamy. Świetne są także piosenki Patty Shukli. Znacie?

W różnego rodzaju zabawach ruchowych w małej sali warto dzielić dzieci na mniejsze grupki, nie tylko podziałem boys – girls, ale w zależności od przerabianego tematu, np. czapki – szaliki, żyrafy słonie i małpy, misie – autka – piłki i hulajnogi, czerwone piłeczki i niebieskie piłeczki itp. Grając w zabawę typu: jakaś grupka ma coś zrobić, warto najpierw podawać, co ma być zrobione, a potem kto, np. Touch your ears… elephants! Wiggle your toes.. zebras! Zmuszamy wtedy wszystkie dzieci do słuchania poleceń, gdyż nigdy nie wiadomo kogo poprosimy.

Czy już wspominałam o książkach??? 🙂 Mały kawałek dywanu wystarczy, aby znaleźć się w innym świecie, gdzie tak wiele się dzieje, a my tu sobie spokojnie siedzimy, leżymy, słuchamy, powtarzamy, śpiewamy, zgadujemy, odpowiadamy…

Kiedy mamy mało miejsca, gramy też w gry planszowe. Moje ostatnie odkrycie to świetna  gra planszowa, w którą zaangażowana jest cała, nawet 20-osobowa grupa – ORCHARD GAME marki HABA (więcej na jej temat przeczytacie na tutaj).

Bawimy się także kartami flashcards (warto wtedy umieszczać karty na tablicy, żeby zwolnić dywan dzieciom), ale o zabawach z flashcards napisano już tak dużo, że chyba nie wymyślę nic nowego.

A jak już naprawdę nie mamy jak się ruszyć, przynoszę wtedy laptop i piosenki, których zazwyczaj słuchamy, oglądamy w wersji teledysków (tu z pomocą przychodzi np. kanał Super Simple Learning – mają w wersji video chyba już wszystkie swoje utwory).

 

 

3. Jakie są Twoim zdaniem najlepsze, sprawdzone piosenki na występ?

Najlepsze piosenki na występ to takie, które albo rodziców/dziadków wzruszą,  zaskoczą (takie trudne słowa, a wszystko pięknie śpiewają) albo rozśmieszą. Rzadko kiedy znajduję takie w piosenkach podręcznikowych, za to SSL ma się czym pochwalić.

Wzrusza oczywiście nieśmiertelna „Little snowflake”. W moim przedszkolu grupy albo już to śpiewały, albo będą śpiewać. Innej opcji nie ma, bo wszyscy uwielbiają  tę piosenkę.

Pozostając w klimatach zimowych: zaskakują i rozśmieszają „We Wish You A Merry Christmas” w wersji SSS lub  „I’m a Little snowman”. Ostatnio maluszki śpiewały „Hello, Reindeer” na początek występu i „Goodbye Snowman” na końcu. W ogóle polecam wykorzystanie Hello i Goodbye songs przy wszelkiego rodzaju występach w najmłodszych grupach. Dzieci znają te piosenki bardzo dobrze, zaśpiewanie ich nie przerywa przygotowanego po polsku przedstawienia i jest naturalnym rozpoczęciem i zakończeniem występu, który dla najmłodszych dzieci jest już i tak wielkim wyczynem.

Na dzień mamy i taty króluje z kolei „Skidamarink”. Pięknie w zeszłym roku dzieciaki zaśpiewały także piosenki KIBOOMU KIDS SONGS „I love my mummy” i „I love my daddy”.

Do wszystkich piosenek opracowujemy zawsze układ ruchowy. Pomysłów na przedstawienie z okazji Dnia Mamy, Taty czy popularnego w przedszkolach Dnia Rodziny warto szukać także w książkach „My Mum” oraz „My Dad” by Anthony Browne, które opisane są na www.annzaan.com.

Fajnym pomysłem jest także mini drama „Five Little Monkeys” czy „We’re Going on a Bear Hunt” by Michael Rosen. A dla maluszków np. “Brown Bear, Brown Bear, What Do You See?” by Eric Carle lub piosenki z książki “I can sing in English” by Terence Clark-Ward.

Ann

Tags: ,

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress